Asekuracja ze stanowiska

4 września, 2023

Pisze: Bogusław Kowalski, instruktor alpinizmu PZA

W poprzedniej dekadzie

W 2014 roku w „Taterniku” (nr 3) opublikowane zostały dwa teksy i komentarz do nich autorstwa piszącego te słowa. Pierwszy z materiałów to „Budowa stanowiska – łatwo i szybko (W. Britschgi)”, napisany na zlecenie Deutschen Alpein Verein (oryginalny tytuł „Standplatz einrichten – einfach und schnell”). Drugi to „Wyrównanie czy wydłużenie stanowiska? Rozważania Willa Gadda”. Ten materiał był wyborem tekstów zamieszczanych na blogu przez Gadda. Kluczowy wniosek sprowadzał się do zalecenia stosowania stanowiska wstępnie ukierunkowanego w przypadku punktów o wątpliwej jakości. Spotkało się to z dużą dezaprobatą, szczególnie ze strony starszych i w większości mało aktywnych instruktorów. Krytyki doczekały się również ilustracje (zwłaszcza materiał DAV), gdzie punkty stanowiskowe połączone zostały w sposób odbiegający od klasycznie rozumianego stanowiska z punktem centralnym. Zaproponowany przez Komisję Bezpieczeństwa DAV (paradoks – cenioną „z zasady”) sposób budowy stanowiska okazał się zbyt odległy od nauczanego w Polsce. Nie padły jednak argumenty, które podważałyby wnioski opublikowane przez DAV i Willa Gadda.

Niedługo później ukazał się artykuł „Stanowisko w sprawie słabego stanowiska” (autorzy: Marek Kujawiński, Wojciech Święcicki, „Magazyn Góry”, 243, kwiecień 2015 roku). Jego autorzy przeprowadzili badania wytrzymałości punktów stanowiskowych. Te cenne skądinąd badania zrealizowali wyłącznie przy użyciu nieelastycznych tasiemek z dyneemy, co zdeterminowało wyniki. Dla przypomnienia, w opublikowanych tekstach Waltera Britschgi i Willa Gadda jednym z istotnych wniosków było stwierdzenie bardzo dużego wydłużenia taśm (poliamidowych) w stanowiskach samonastawnych po destrukcji jednego (słabszego) z punktów, co skutkowało zwielokrotnioną siłą działającą na drugi punkt. W wyniku wspomnianego wydłużenia na pozostały punkt działała siła, która przez autorów badań została uznana za krytyczną. Z tego powodu zarówno Britschgi, jak i Gadd odradzali stosowanie stanowiska samonastawnego.

Budowa stanowiska

Dwa lata po ukazaniu się artykułu Britschgi’ego DAV opublikował materiał „Belaying in Multi-Pitch Routes – Comfortable or secure?” autorstwa Floriana Hellberga, Christopha Hummela i Sophii Steinmüller, zespołu zajmującego się badaniami nad bezpieczeństwem w Alpach. Zamieszczone w nim rysunki nijak miały się do nauczanych w Polsce stanowisk samonastawnych, motylków i pajączków. Były natomiast powieleniem ilustracji z publikacji Britschgi’ego. Natychmiast może pojawić się myśl, że taki sposób budowania stanowiska to wymysł odmiennej od naszej, niemieckiej szkoły wspinania. Jak wiadomo sąsiedzi zza Odry zawsze wyróżniali się własnym spojrzeniem na metody asekuracji. Jednak brak refleksji nad tym, co proponuje DAV, szedł w parze z uznaniem, jakim cieszy się Komisja Bezpieczeństwa „niemieckiej Pezety”. Muszę przyznać, że taka niekonsekwencja również nie była mi obca.

W 2017 roku na kanale YouTube renomowana ENSA (Ecole Nationale de Ski et d’Alpinisme) opublikowała film „Belay anchor” (Shoud you change the way you belay), w którym zaprezentowano metody budowy stanowiska i, co najważniejsze dla publikowanego wywodu, porównano sposoby asekurowania ze stanowiska i z uprzęży. Film dostępny jest w internecie, przytoczę tylko kilka najistotniejszych spostrzeżeń. Na początku autorzy prezentują różne sposoby budowania stanowisk, podkreślając, że w krajach „zachodnio-alpejskich” podstawą są wspomniane przeze mnie i bardzo popularne w Polsce stanowiska: samonastawne, motylki i pajączki. Natomiast we wschodnich Alpach budowane są tak jak na zaprezentowanym materiale DAV. W przypadku punktów bardzo pewnych (bolty) stanowisko jest budowane jak szeregowe. To znaczy pierwszy z punktów pełni funkcję punktu centralnego, natomiast drugi dopinany jest jak backup. Nie dąży się do tego, żeby oba punkty były obciążane jednocześnie, czyli nie stosuje się wyrównania stanowiska. Jest to zrozumiałe w przypadku bardzo pewnych, wielokierunkowych punktów. Po prostu niedopuszczalna jest sytuacja, że któryś z punktów wypada.

Sposób wiązania węzła „pośredniego” tatrzańskiego

fot. B. Kowalski

Dopięcie do pierwszego, wielokierunkowego punktu stanowiskowego

fot. B. Kowalski

Dopięcie do drugiego punktu za pomocą wyblinki

fot. B. Kowalski

Dopięcie luźnego ucha pętli do karabinka

fot. B. Kowalski

Miejsce wpięcia przyrządu

Drugą zasadniczą zmianą zaproponowaną przez ENSA jest miejsce wpięcia przyrządu. I tak w systemie „niemieckim” (nazwę go tak dla łatwości komunikacji) partner wspinający się od stanowiska do góry asekurowany jest z przyrządu wpiętego w stanowisko. Natomiast w systemie „francuskim” (stosowanym również u nas) przyrząd wpinany jest do uprzęży osoby asekurującej. Autorzy filmu przeprowadzają testy, po których stwierdzają, że metoda, w jakiej ciało asekurującego włączone jest w system asekuracyjny, a przyrząd dopięty do uprzęży, skutkuje dużym udarem na osobę, której zadaniem jest wyłapanie lotu i utrzymanie liny po odpadnięciu. Siły działające na asekuranta mogą być tak duże, że spowodują uderzenie w ścianę i w rezultacie utratę kontroli nad liną za przyrządem. Dlatego we wnioskach autorzy filmu – przypomnę, że są to Francuzi z zachodnich Alp – zalecają stosowanie metody niemieckiej. Co więcej, o zgrozo, w przypadku lin podwójnych preferują asekurację poprzez półwyblinkę (a nie reverso albo inny produkt francuskich firm!) z karabinka wpiętego do stanowiska.

Miejsce wpięcia przyrządu asekuracyjnego

fot. B. Kowalski

Zatem jest to rewolucja w tym, co do tej pory robili Francuzi. Jednak czy należy tę metodę stosować zawsze? Przede wszystkim należy jej używać wówczas, gdy prowadzącemu grozi długi lot, a to może wydarzyć się w łatwym terenie, na przykład na grani. To znaczy tam, gdzie asekuracja zakładana jest rzadko. Nie trzeba żadnych testów, żeby wyobrazić sobie, co stanie się z asekurantem, gdy jego partner poleci kilkanaście, a może kilkadziesiąt metrów. Zwłaszcza gdy różnica wagi będzie znaczna na niekorzyść osoby asekurującej.

Drugą sytuacją, w której asekuracja ze stanowiska jest pożądana, jest wspinaczka w lodzie. Jak wiadomo podczas tego rodzaju wspinania „nie odpada się”. Konsekwencje takiego odpadnięcia są na ogół fatalne dla prowadzącego. Lot w rakach grozi między innymi uszkodzeniem stawu skokowego bądź kolanowego. Nigdy też nie można być pewnym jakości wkręconej śruby. I tak jak na grani, w lodzie asekuracja instalowana jest stosunkowo rzadko. Na pewno odległości między przelotami są o wiele większe, niż te, które znamy ze ścianek czy współcześnie obitych skałek. Rzadko kiedy osadzamy na wyciągu więcej niż 6-8 śrub lodowych. Oznacza to, że przeloty znajdują się co 3-4 m. W przypadku odpadnięcia skutkuje to lotem (przy napięciu liny) w granicach 10 m. W takim przypadku asekurant zostanie poddany dużej sile i istnieje prawdopodobieństwo, że wskutek uderzenia o ścianę (w tym przypadku lód) straci kontrolę nad liną za przyrządem. To z kolei spowoduje dalszy upadek prowadzącego.

Ten sposób asekurowania został zaprezentowany u nas kilka lat temu via internet. Po dyskusji stwierdzono, że ma on owszem zalety, ale zastosowanie znajdzie raczej u przewodników, którzy mają najczęściej klientów o nikłych umiejętnościach i mało obytych ze sprzętem. Rzecz jasna, ten wniosek jest jak najbardziej słuszny, jednak pominięta została kwestia odpadnięć z dużą energią. Dlatego należy podkreślić, że asekuracja ze stanowiska powinna być stosowana tam, gdzie istnieje ryzyko zadziałania dużych sił i pojawienia się dużej energii, a także zawsze, gdy nad stanowiskiem znajduje się przeszkoda (okap/przewieszenie), w którą mógłby uderzyć wyrwany do góry asekurant.

Punkt wysyłowy

Niezależnie od sposobu asekurowania: ze stanowiska czy też uprzęży, należy jak najszybciej założyć punkt wysyłowy (w materiale DAV „dummy runner”). W przypadku asekurowania z uprzęży lot bez punktu wysyłowego skutkuje zadziałaniem na przyrząd asekuracyjny w ten sposób, że niezwykle trudno zablokować linę. Dzieje się tak dlatego, że zmienia się kierunek siły uderzenia, która działa na uprząż asekuranta poprzez linę biegnącą w dół do prowadzącego poniżej stanowiska (nie ma przecież żadnego przelotu). W takiej sytuacji, ażeby zablokować przyrząd, należy załamać linę, ciągnąc ją nienaturalnie do góry.

Niezablokowany przyrząd, lot bezpośrednio na stanowisko, bez założonego punktu wysyłowego

fot. B. Kowalski

Jest to skrajnie niebezpieczna sytuacja, gdyż nakładają się tu niekorzystne czynniki, współczynnik odpadnięcia 2 oraz niewyuczona czynność – brak nawyku blokowania przyrządu „do góry”. Jeśli natomiast asekurujemy z przyrządu wpiętego w stanowisko, to brak punktu wysyłowego spowoduje przy locie bardzo trudną sytuację. Wręcz trudniejszą niż w przypadku asekuracji z uprzęży, gdyż przełamanie liny na przyrządzie będzie wymagało bardzo wysokiego podniesienia ręki z liną hamującą. Z tego właśnie powodu do asekuracji ze stanowiska zalecana jest półwyblinka.

Asekuracja z półwyblinki

fot. B. Kowalski

Dlatego, że przełamania i powstałe w ten sposób tarcie na tym węźle pozwala na wyłapanie odpadnięcia bezpośrednio na stanowisko – ze współczynnikiem 2. Możliwe jest jednak zastosowanie hybrydy. To znaczy, jeżeli na początku wyciągu dostrzegamy słabe możliwości założenia asekuracji, wówczas zaczynamy asekurować z półwyblinki (lub przyrządu typu kubek) wpiętej w stanowisko. Aby to zrobić, należy uważnie przyjrzeć się terenowi powyżej stanowiska i stwierdzić, czy rokuje na założenie przelotów. Gdy prowadzący założy kilka dobrych przelotów, a asekuracja jest gęstsza, można przypiąć przyrząd do łącznika uprzęży i zacząć asekurację z uprzęży. Jak widać, możliwe jest reagowanie na sytuację i dopasowywanie się do warunków. Należy jednak pamiętać, że przechodzenie z asekuracji z półwyblinki wpiętej w stanowisko do asekuracji z przyrządu wpiętego w łącznik uprzęży trzeba mieć dobrze przećwiczone w bezpiecznych (laboratoryjnych) warunkach.

Kiedy należy stosować asekurację z przyrządu wpiętego do stanowiska?

  1. Gdy istnieje duże prawdopodobieństwo odpadnięcia prowadzącego.
  2. Gdy istnieje duża różnica wagi pomiędzy wspinaczami (cięższy lider i lżejsza asekuracja).
  3. Gdy istnieje zagrożenie wystąpienia wysokiego współczynnika odpadnięcia i dużej siły uderzenia.
  4. Gdy występuje możliwość długiego upadku prowadzącego, np. na drogach wiodących płytą lub w lodzie.
  5. Gdy stanowiska zbudowane są z bardzo pewnych punktów, ze stałych kotw/ringów.
  6. Gdy możliwe są problemy z asekuracją: niedoświadczony asekurant, oblodzone liny.
  7. Gdy stanowisko znajduje się pod okapem lub przewieszką i w związku z tym istnieje zagrożenie uderzenia asekuranta w skałę i utraty kontroli.
  8. Gdy prowadzący wspina się w trawersie i asekurant może z dużą energią zostać pociągnięty w bok.
  9. Na stanowiskach, na których asekurant nie ma możliwości dynamicznej asekuracji na dużej półce.

Warunki wstępne asekuracji z przyrządu wpiętego w stanowisko

  1. W przypadku odpadnięcia prowadzącego siła uderzenia jest przenoszona bezpośrednio na stanowisko, a nie na ciało asekurującego.
  2. Dwa bardzo solidne, wielokierunkowe (!) punkty stanowiskowe, ewentualnie śruby lodowe, które mogą przyjąć mocne podciągnięcie w górę.
  3. W przypadku użycia kości lub camów konieczne jest zastosowanie solidnej kontry. Niezbędne jest duże doświadczenie (!) pozwalające na prawidłową ocenę osadzenia punktów.
  4. Punkt stanowiskowy, do którego wpięty będzie przyrząd asekuracyjny (lub karabinek z półwyblinką), powinien znajdować się na wysokości klatki piersiowej, w obszarze od pasa do głowy. Podawanie liny jest wówczas łatwiejsze.
  5. W tej metodzie „nie wyrównuje się” stanowiska.
  6. Zastosowanie węzła „pośredniego tatrzańskiego”.

Przyrząd asekuracyjny (lub karabinek z półwyblinką) trzeba wpiąć do ucha utworzonego ze wspomnianego węzła (patrz zdjęcie). Nie należy wpinać karabinka z przyrządem lub półwyblinką bezpośrednio do karabinka dopiętego do punktu stanowiskowego. Wówczas przy zadziałaniu siły po odpadnięciu prowadzącego karabinek dynamicznie pracuje na drugim karabinku. Karabinek z przyrządem asekuracyjnym (lub z półwyblinką) powinien być wpięty do pętli stanowiskowej w taki sposób, aby w przypadku upadku prowadzącego był minimalny ruch w górę. Zasada jest następująca: staraj się ograniczyć ruch w górę do około 20 cm lub mniej. Oznacza to, że materiał, z którego wykonana jest kotwica, powinien być dość ścisły, a otwór, do którego się wpinamy, dość mały.

  1. Asekurację z użyciem półwyblinki charakteryzuje pewien poślizg. Dzięki tarciu na węźle pochłaniana jest część energii z upadku, przez co siły działające na prowadzącego są niższe.
  2. W przypadku asekuracji kubka wpiętego do stanowiska bezwzględnie należy wpiąć linę w punkt wysyłowy, najlepiej jeszcze przed wystartowaniem ze stanowiska przez prowadzącego. W ten sposób unikniemy zmiany kierunku działania siły na przyrząd przy nieoczekiwanym odpadnięciu ze współczynnikiem 2.
  3. Z powodu warunków opisanych w punkcie 7 konieczne jest użycie rękawiczek przez asekuranta.
  4. Łatwiej jest podawać linę, jeśli asekurant znajduje się poniżej karabinka głównego, a nie z boku stanowiska.

Korzyści asekuracji z przyrządu wpiętego do stanowiska

  1. Zapobiega gwałtownemu wyrwaniu asekurującego w powietrze, uderzeniu o skałę, w okap, przewieszkę i potencjalnemu zranieniu lub nawet utracie kontroli nad asekuracją.
  2. Zmniejsza siłę uderzenia na zabezpieczenie przed prowadzeniem z powodu poślizgu liny. Daje większą szansę na utrzymanie upadku przy współczynniku 2.
  3. Metoda asekuracji ze stanowiska polecana jest na drogach o charakterze alpejskim, tj. z nielicznymi lub wątpliwymi punktami przelotowymi, na trawersach, na drogach o zagmatwanym przebiegu, na drogach gdzie możliwe są długie, niekontrolowane odpadnięcia oraz podczas wspinaczki w lodzie.

Przeciwwskazania do stosowania metody asekuracji z przyrządu wpiętego w stanowisko

  1. Nie należy stosować na stanowiskach, których punkty nie są wielokierunkowe i nie będą działać „do góry”.
  2. Nie należy stosować na stanowiskach, których punkty są nieznanej jakości – ta uwaga dotyczy nie tylko kości, ale również haków.
  3. Nie należy stosować, gdy punkt, do którego wpięty byłby przyrząd asekuracyjny, znajduje się nisko (poniżej linii pasa) lub wysoko (powyżej linii barków).
  4. Nie należy stosować, gdy nie ma możliwości zbudowania stanowiska, które może przyjąć udar do góry.
  5. Nie należy stosować bez rękawiczek.
  6. Nie należy stosować na stanowiskach znajdujących się pod ścianami oraz na wygodnych, przestronnych półkach, na których jest dużo miejsca pozwalającego na zastosowanie asekuracji dynamicznej z użyciem bezpiecznego przemieszczenia się asekuranta w kierunku działającej na niego siły. Wówczas lepiej zastosować tradycyjną asekurację z przyrządu wpiętego w uprząż.

Wady asekuracji z przyrządu wpiętego w stanowisko

  1. Mało precyzyjne operowanie liną: podawanie i wybieranie podczas asekuracji.
  2. Zwiększona siła uderzenia działająca na prowadzącego i cały układ asekuracyjny.
  3. Asekuracja dynamiczna wymaga dużego doświadczenia.
  4. W przypadku użycia kubka asekuracyjnego wpiętego w stanowisko konieczne jest natychmiastowe założenie punktu wysyłowego. W przeciwnym razie grozi sytuacja, w której odpadnięcie będzie wyłapywane przez niezablokowany przyrząd.
  5. Wyłapanie odpadnięcia bez rękawiczek grozi poparzeniem dłoni i w efekcie utratą kontroli nad liną hamującą.

Wnioski

Po lekturze cytowanych materiałów i ich analizie jestem przekonany, że asekuracja z przyrządu wpiętego do stanowiska w określonych warunkach jest bezpieczniejsza. Można nie dostrzegać zagrożeń wynikających z asekuracji z przyrządu wpiętego w uprząż, ale niebezpieczeństwa te nie znikną. Przeprowadzono testy i pomierzono siły występujące w łańcuchu asekuracyjnym w różnych konfiguracjach. Zrobiono to w renomowanych laboratoriach, a w rozwiązanie problemu zaangażowały się szanowane instytucje, m.in. DAV i ENSA, których celem jest badanie różnych metod asekuracji poprzez testowanie w warunkach rzeczywistych. Temat był również badany w innych krajach, np. we Włoszech i w Kanadzie. Natomiast w Polsce stosowane metody opieramy na domysłach i tradycji.

Jak już wspomniałem, w 2014 roku doprowadziłem do publikacji materiałów Waltera Britschgi i Willa Gadda. Niestety bardzo mało było wówczas głosów, które odnosiłyby się do meritum. Zniechęcony reakcją środowiska dzieliłem się swoimi przemyśleniami wyłącznie w wąskim gronie osób otwartych na dyskusję. Po ośmiu latach, w grudniu 2022 roku, wraz Maciejem Ciesielskim pod egidą firmy Petzl przeprowadziliśmy warsztaty techniczne na 20. Krakowskim Festiwalu Górskim. Maciek, wybitny alpinista, nieaktywny jako instruktor alpinizmu PZA, za to uznany przewodnik wysokogórski UIAGM i członek Komisji Technicznej PSPW, zaproponował, abyśmy wspólnie zaprezentowali metody budowy stanowisk i asekurowania, które od lat wprowadzane są w krajach alpejskich. Dodam, że Ciesielski bardzo często z ramienia PSPW uczestniczy w szkoleniach przewodników organizowanych przez UIAGM, gdzie prezentowane są nie tyle nowinki (kojarzone z ciekawostkami), co bezpieczne i skuteczne, a przede wszystkim przetestowane techniki asekuracji. Pokazane przez nas na KFG i opisane w publikowanym tekście sposoby asekurowania są od wielu lat stosowane nie tylko w krajach niemieckojęzycznych, ale też w Alpach Zachodnich. Wśród przewodników jest to obecnie standard, jeśli chodzi o asekurację w lodzie i na tych graniach, gdzie nie stosuje się „lotnej”.

Przed oczami mam sytuację, w której prowadzący odpada na łatwej grani, gdzie przeloty zakładane są dość rzadko. Nietrudno wyobrazić sobie to, co stanie się z asekurantem, gdy będzie wyłapywał lot o długości około dziesięciu, a może więcej metrów. Dlatego uważam, że metoda asekuracji z przyrządu wpiętego do stanowiska powinna być wprowadzona do szkoleń wspinaczkowych firmowanych przez PZA. Nie jestem jedynie pewien, na jakim etapie kursu i w jakiej formie należy jej nauczać. Wydaje mi się, że powinna być demonstrowana i omawiana już na poziomie kursu skałkowego, w końcowej fazie. Trzeba mieć na uwadze fakt, że absolwenci tych kursów wyjeżdżają w rejony, gdzie można wspinać się wielowyciągowo, nie tylko na łatwe drogi w Tatrach. Ponadto próbują swoich sił we wspinaczce lodowej. Niewątpliwie asekuracja z przyrządu wpiętego do stanowiska powinna być nauczana na kursach taternickich. Zwłaszcza na drogach łatwych, na przykład na graniach. Trzeba też wspomnieć, że każda wspinaczka, również ta, na której stosuje się asekurację „lotną” (począwszy od Grani Kościelców), rozpoczyna się od asekuracji „sztywnej”, czyli ze stanowiska.

UWAGA

Publikowany materiał nie jest oficjalnym stanowiskiem Komisji Szkolenia PZA. Mam jednak nadzieję, że wnioski zaprezentowane w publikacjach DAV oraz ENSA staną się przyczynkiem do dyskusji na temat różnych uwarunkowań wpływających na metody budowania stanowiska oraz asekuracji podczas wspinaczki wielowyciągowej.

Literatura

  1. Walter Britschgi, Standplatz einrichten – einfach und schnell, 2011, DAV.
  2. Übersicht Standplatzbau. Chris Semmel – DAV-Sicherheitsforschung Zeichnungen Georg Sojer Stand: Juli 2012.
  3. Florian Hellberg, Christoph Hummel, Sophii Steinmüller, Belaying in Multi-Pitch Routes – Comfortable or secure? Alpine Safety Research, DAV: 03.2014.
  4. Chris Semmel, Budowa stanowiska. Łatwo i szybko, tłum. P. Górka, „Taternik” 3/2014.
  5. Wyrównanie czy wydłużenie stanowiska. Rozważania Willa Gadda, tłum. W. Radzik, „Taternik” 3/2014.
  6. Bogusław Kowalski, Stanowisko godne zaufania, „Taternik” 3/2014.
  7. Marek Kujawiński, Wojciech Święcicki, Stanowisko w sprawie słabego stanowiska, „Magazyn Góry” (243), kwiecień 2015.
  8. Belay anchor. Shoud you change the way you belay. ENSA (Ecole Nationale de Ski et d’Alpinisme), YouTube 2017.
Udostępnij wpis

Przeczytaj również

taternik 2/2023

Taternik 2/2023

19 maja, 2023