REKLAMA

O tatrzańskich pocztówkach

Taternik | 01 lutego 2018

Chwała kolekcjonerom. Chwała za to, że za cenę swojego życia tworzą zbiory rzeczy niezwykłych. Chwała, że wzbogacają wiedzę. Chwała, że tworzą historię. Ale największa chwała, że w pewnej chwili podejmują decyzję o tym, aby swymi skarbami podzielić się z innymi. A z tym, jak to u kolekcjonerów, bywa różnie. Przy okazji chwała i Tatrzańskiemu Parkowi Narodowemu, że zdecydował się tę niezwykłą kolekcję pokazać światu w postaci albumu. Chodzi o zbiór pocztówek tatrzańskich Adama Czarnowskiego i Wiesława Siarzewskiego.


tu od razu uwaga. Choć w tytule albumu widnieje tylko jedno nazwisko, to zręczniej będzie wymieniać także to drugie. Kolekcja Czarnowskiego została uzupełniona w albumie zbiorem jednego z największych znawców i kolekcjonerów tatrzańskich kartek pocztowych, taternika, grotołaza i naukowca – Wiesława Siarzewskiego. Są w albumie również egzemplarze ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego i Tatrzańskiego Parku Narodowego. Kolekcja Czarnowskiego była więc tylko pretekstem, zachętą do dyskusji. I dyskusja ta udała się niezwykle.

Wróćmy do Czarnowskiego. Postać to zwykła i niezwykła. Ileż takich ludzi jak Adam Czarnowski Tatry wciągnęły w orbitę swego narkotycznego transu? Tysiące i setki tysięcy. Ale nie wszyscy potrafili usystematyzować swoje obsesje. Nie bójmy się tego słowa, bo w przypadku fascynacji tatrzańskich obsesja jest jak najbardziej słowem pozytywnym.
Urodzony w 1918 roku był człowiekiem, którego życie zawsze toczyło się dwoma nurtami. Ten, w związku z którym się tu spotykamy, to turystyka, góry i Tatry. Działacz PTTK, przez 20 lat redaktor „Poznaj swój kraj”. Był autorem 14 książek i ok. 700 artykułów poświęconych turystyce i krajoznawstwu, ale największą jego pasją były pocztówki. Zgromadził ich ok. 13 tysięcy, z czego 5 tysięcy to pocztówki tatrzańskie.

Właśnie z tekstu Adama Czarnowskiego dowiedziałem się, skąd się wzięło słowo „pocztówka”, wymyślił je Henryk Sienkiewicz, wygrywając w 1900 r. konkurs zorganizowany w czasie wystawy takich właśnie produktów.

Adam Czarnowski od dawna zamierzał podzielić się swoją pasją i, jak pisze Zbigniew Ładygin w przedmowie do albumu, prace nad charakterem tego przekazu, przyjęciem jakiejś naukowej formy, a przede wszystkich zweryfikowaniem ustaleń twórcy kolekcji trwały bardzo długo. Takiego skarbu nie można było zamknąć w prosty album z obrazkami. To były długie uzgodnienia. W ich trakcie Adam Czarnowski zmarł, ale jego rodzina zezwoliła na publikację. TPN wykonała imponującą pracę edytorską, do której zaangażowano takich znawców jak Wiesław Siarzewski i Jan Gaspar, którzy uzupełnili wiedzę merytoryczną.

W efekcie otrzymaliśmy kilkusetstronicowy album zawierający kilkaset reprodukcji z całym aparatem naukowym dotyczącym nie tylko historii tego elementu ludzkiej komunikacji, ale i historii związanych z poszczególnymi zdjęciami… To efekt wieloletnich badań kolekcjonerów. A więc mamy tu historię tatrzańskiej fotografii, tatrzańskiego ruchu wydawniczego, tatrzańskiej estetyki.

Pierwsze kartki tatrzańskie powstały w 1884 r. po stronie węgierskiej i w 1885 r. po stronie austriackiej, czyli galicyjskiej, polskiej. Kolekcjoner zwraca nam uwagę na wielość form graficznych, technik i podstawowego materiału ilustracyjnego naszych polskich produkcji. Była to polska specjalność. Jako że Tatry należą do krajobrazu duchowego
każdego Polaka, pocztówki tatrzańskie cieszyły się niezwykłą popularnością. I, jak wyjaśnia Czarnowski, znajdywał przykłady posyłania ich nawet kilka razy dziennie. Znaczna część pocztówek prezentowanych w albumie nie jest zapisana. A jako takie, w moim głębokim przekonaniu, są kalekie, a nawet martwe. Prawdziwa widokówka jest zapisana. Niesie w sobie puls dawnych dziejów. Kilka słów z zaświatów. Te fantastyczne przekazy zapisane kaligraficznym stylem naszych dziadków i pradziadków są duszą tej kolekcji. A kartka bez adresu, bez pozdrowień to tylko landszafcik z miejscem na słowa, które nigdy już nie padną.

Ta kolekcja to także zapis odeszłej cywilizacji. Schronisk, dróg, szlaków, ubiorów, stylu życia. I też tam, gdzie znaleźć można słowa, wiadomości do nas z zaświatów.

Na zachętę chcemy zaprezentować trzy widokówki.

Pierwsza z tematyki taternickiej: „Kominy w Strążysku. Chodzenie na szczyt”. To zdjęcie było wykorzystywane w różnych wariantach i ujęciach między rokiem 1909 a 1911.

Druga to „Tatry: Koliba na Przełęczy Świnickiej” z ok. 1913 r., która obrazuje turystyczną infrastrukturę tamtych czasów.

Trzecia „Tatry. Morskie Oko. Patrol wysokogórskiej Kompanii Strzelców Podhalańskich” z ok. 1920 r. to świetna dokumentacja atrakcji turystycznej, jaką była przeprawa łodzią przez Morskie Oko, działająca prawie od połowy XIX w. (początkowo w postaci tratwy) oraz istnienia jedynej wyspecjalizowanej wojskowej jednostki górskiej funkcjonującej w latach 1919-1931.

Więcej tu się pokazać nie da. Zobaczcie sami w albumie.

Jak wszędzie można by trochę rzeczy poprawić. Zwłaszcza wskazać autorów pierwowzorów zdjęć, które później bezimiennie trafiły do obiegu jako widokówki. Dopisać też trochę komentarzy historycznych, a w końcu – o co mam chyba największą pretensję – dlaczego niektóre tak świetne pocztówki reprodukowane są w tak małych rozmiarach! Dajcie i nam poczuć się kolekcjonerami.

 Adam Czarnowski
O tatrzańskich pocztówkach
Wydawnictwo Tatrzańskiego
Parku Narodowego 
Partnerzy: