REKLAMA

Pierwsze zimowe solo na Ścianie Trolli w wykonaniu Regana

Marek Raganowicz | 04 lutego 2017

GOPR8667

Na Ścianie Trolli

Od dawna marzyłem o samotnym wspinaniu na ścianie Trolli w zimie, ale przeszły mi te bujania w obłokach po wytyczeniu Katharsis z Marcinem Tomaszewskim. Stwierdziłem, że to jest ponad moje siły i wytrzymałem w tym przeświadczeniu do ubiegłorocznej wiosny, kiedy postanowiłem wrócić na tę ścianę i przewspinać techniczną drogę na urwisku filara Trollryggen. Drogę Suse gjennom Harryland (6/A3) znałem z wesołej opowieści Andy Kirkpatricka po jego przejściu sprzed 4 lat (2013), kiedy wspinał się z dwoma niedoświadczonymi partnerami. Droga została wytyczona w 1996 przez dwóch Norwegów i dotychczas miała dwa zimowe przejścia – pierwsze w zespole 4-osobowym, a drugie w 3-osobowym. Planując swoje przejście postawiłem sobie trzy główne założenia dotyczące stylu:

  1. Wspinać się od strzału, bez poręczowania (dlatego najpierw wniosłem cały sprzęt pod drogę, zabiwakowałem i następnego ranka rozpocząłem wspinanie).
  2. Odrzucić styl kapsułowy, a to znaczy holować cały dobytek i przenosić biwaki każdego dnia, używac do przejścia wyłącznie dwóch lin – jednej asekuracyjnej i jednej holowniczej.
  3. Dojść do szczytu po skończeniu drogi na płytach Filara.

Z tych trzech fundamentów dwa pierwsze zrealizowałem, lecz do szczytu nie doszedłem – skończyłem drogę tam, gdzie autorzy pierwszego przejścia, czyli na płytach Filara.

GOPR9039

Na Ścianie Trolli

Przez pierwsze 5 wyciągów wspinaczka przebiegała w bardzo śnieżnych warunkach, a holowanie worów wymagało zjazdów w celu odklinowywania liny (nawet do sześciu na jednym wyciągu). Od wyciągu szóstego holowanie stało się łatwiejsze, a wspinaczka trudniejsza technicznie przypominając yosemicką hakówkę. Pogoda w czasie przejścia była bardzo zmienna, co dawało całą paletę zimowo-trollowych uciążliwości, jak zalodzenie szczelin i rzeźby pod skyhooki, lejąca się woda, dręczące pyłówki i ruszające się bloki skalne. Zjazdy drogą, włączając haczenie w dół, zajęły mi 2 dni, a znoszenie worów było prawdziwą udręką, nic jednak nie mogło zakłócić radości z tego, że pierwsza droga na Ścianie Trolli została pokonana solo w zimie. Mimo, że nie było to łatwe każdego dnia cieszyłem się samym wspinaniem, które wymagało ode mnie wykorzystania wszystkiego, co wyniosłem ze ścian i gór, jak i biwaków w portaledżu. Szczególne podziękowanie chciałbym złożyć swojemu telefonowi, który jednego z wieczorów sam włączył się puszczając nagranie Don’t Loose Your Mind Milesa Davisa z obłędną solówką Michała Urbaniaka :-).

GOPR8985

Na Ścianie Trolli

Znaczny udział w zrealizowaniu marzenia o zimowym wspinaniu na Trollach mieli moi partnerzy:
Patagonia, Polski Zwiazek Alpinizmu, Zamberlan, MBC Ltd (Grivel, Edelweiss, Sea To Summit) i CAN Ltd. Dziękuję.

Podsumowanie:

  • Ilość dni spędzonych na wspinaniu wraz z 2 dniami przerwy – 16
  • Dni zjazdów wraz z haczeniem w dół – 2
  • Temperatury: −10/+3 st. C
  • Daty od wejścia w drogę do szczytu: 11-26.01.2017

 

Marek Raganowicz
(facebook.com/MarekRaganowicz)

GOPR8836

Na Ścianie Trolli

Partnerzy:
Menu