REKLAMA

Ostatnia w koronie – z archiwum Jerzego Kukuczki

Taternik | 11 grudnia 2017

Serdecznie zapraszamy do kupna pierwszej książki z cyklu Z archiwum Jerzego Kukuczki – zakup tego albumu zawierającego często zaskakujące przemyślenia Jerzego Kukuczki pozwoli na wsparcie Fundacji Wielki Człowiek – gorąco zachęcamy do zapoznania się z tą niebanalną propozycją, która zabierze czytelników w opisaną w sposób nietypowy podróż przez himalajskie szczyty widziane oczami Jerzego Kukuczki.

WSTĘP

Pomysł wydania dziennika Jerzego Kukuczki zrodził się na miesiąc przed 18 września 2017 roku – rocznicą zdobycia przez niego Korony Himalajów i Karakorum. Wtedy razem z moim partnerem i współpracownikiem – Wojtkiem Kukuczką próbowaliśmy wymyślić, jak uczcić tę okrągłą, trzydziestą rocznicę. Pierwszym pomysłem było wznowienie i odświeżenie którejś z istniejących już książek lub albumów. Z całą pewnością można uznać, że każda z wydanych niegdyś pozycji zostałaby przez fanów przyjęta z dużym zadowoleniem. Nie da się jednak ukryć, że taki wybór, bardzo bezpieczny, nie ekscytował nas wystarczająco.

Dziennik! Jedyny w swoim rodzaju zapis wyprawy, osobisty, surowy i subiektywny. Czy może być coś bardziej szczerego? Chciałam, chcieliśmy zaryzykować i pomimo niewielkiej ilości czasu podjąć wyzwanie wydania czegoś tak unikatowego. Trudno szukać innej okazji, aby upublicznić zapiski Kukuczki z tej właśnie wyprawy. Kolejna może nie nadejść. Musieliśmy zaryzykować. Cały zespół Archiwum i Fundacji przyjął ten pomysł z entuzjazmem. Wspaniałe grono osób ciężko pracujących nad tym, aby album Ostatnia w koronie ujrzał światło dzienne.

Nigdy nie miałam szansy poznać Jerzego Kukuczki – zginął, zanim się urodziłam. Nie mogę więc wiedzieć, jakim był człowiekiem. Sądzę jednak, że nieustępliwym, twardym, dążącym do celu. Z książek, filmów, listów i dzienników, z którymi pracuję, wynoszę wrażenie, że daleki był od poetyzacji swojego kontaktu z górami, swojej „działalności”. I taki jest też dziennik. Nie znajdziecie tu Państwo uwznioślających obrazów górskich szczytów, emocjonalnych opisów duchowych doświadczeń czy mistycyzmu podróżniczego. Jest za to konkret. Kiedy Kukuczka uznaje, że ma o czym pisać, zapisuje ciągiem trzy strony. Kiedy nie, przez wiele dni potrafi uparcie wpisywać tylko jedno, dwa, trzy słowa.

Praca z tak autentycznym zapisem jest niezwykle ekscytująca, można ją porównać do pracy detektywa. Ręczne notatki sprzed trzydziestu lat, nieraz bardzo lakoniczne. Niezrozumiałe. Bardzo szybko okazało się, że aby historia stała się pełna, muszą zostać uzupełnione archiwaliami, fotografiami, zapisami audio i wideo, które znajdują się w zasobie Archiwum Kukuczki. Celem nas wszystkich – zespołu pracującego nad książką – było oddanie historii w sposób dokumentalny, bez literackich upiększeń, bez wycinania niecenzuralnych wyrazów i wybielania zapisanych, nieraz ostrych, sytuacji. Podczas wyprawy na Shisha Pangmę nieustannie ścierały się charaktery silnych, pełnych pasji indywidualistów, wśród których każdy miał inny cel i inną motywację. Każdy miał też własną wizję rzeczywistości – tej górskiej, ale i tej codziennej, której – jak się okazało – wcale nie pozostawili za sobą w domu.

Uzupełniliśmy zatem zapiski Jerzego fotografiami, które oddają chwile, miejsca czy zdarzenia, o których jest mowa w dzienniku. Nieraz musieliśmy rezygnować z pięknych ujęć, na rzecz tych mniej atrakcyjnych wizualnie, za to cennych dla nas, bo oddających konkretne zdarzenie. Dokumenty, listy, a także audiopamiętnik i nagrania łączności z wyprawy, zapisy wideo z bazy – każdy z tych elementów ma stworzyć integralną całość.

Abyście Państwo mogli w pełni odebrać historię, którą pragniemy Wam przedstawić, przeczytajcie uważnie tekst, obejrzyjcie fotografie oraz zeskanowaną dokumentację i wysłuchajcie nagrań. Użyjcie smartfonów, aby pobrać kody QR, które przekierują Was do plików audio i wideo nagrywanych podczas wyprawy oraz do obszerniejszych skanów. Możecie też, jeżeli taka forma będzie dla Was wygodniejsza, skorzystać z płyty DVD zamieszczonej z tyłu książki – tam znajdziecie wszystkie materiały zebrane w jednym miejscu. Możecie uznać, że są to szczegóły techniczne, o których nie warto wspominać. Tak jednak nie jest, ponieważ książka, którą trzymacie Państwo w dłoniach, wykracza daleko poza tekst pisany. Jej treść snuje się nierozerwalnie pomiędzy obrazem, dźwiękiem i słowem.

Katarzyna Zioło

Redaktor naczelny

Ostatnia w koronie. Shisha Pangma ’87

Pierwsza książka z cyklu Z archiwum Jerzego Kukuczki.

Redaktor naczelny: Katarzyna Zioło

Autor wspomnień: Jerzy Kukuczka

Data wydania 31.10.2017 r.

18 września 1987  Jerzy Kukuczka staje na szczycie Shisha Pangmy – ostatniego, czternastego ośmiotysięcznika. Tym samym zostaje drugim człowiekiem na świecie, który otrzymuje miano zdobywcy Korony Himalajów i Karakorum.

„Ostatnia w koronie.” to album, który powstał z okazji 30 rocznicy tego wydarzenia. Najważniejszym elementem publikacji jest dziennik Jerzego Kukuczki pisany podczas wyprawy. Opatrzony został wstępem teoretycznym oraz krótką wypowiedzią żony himalaisty – Cecylii Kukuczki. Uzupełnieniem treści literackich są archiwalia – fotografie, nagrania z audioodbiorników, filmy udostępnione poprzez kody QR, zeskanowane listy, bilety. Innymi słowy wszystko to, co składa się na „koronną” wyprawę na czternasty najwyższy szczyt świata Kukuczki.

Zapraszamy Was – czytelników w podróż przez himalajskie szczyty, zawiłe kwestie organizacji wypraw, prywatne notatki i przemyślenia, ale i meandry dokumentacji archiwum Jerzego Kukuczki. Proponujemy udział w realistycznej, bardzo subiektywnej i emocjonalnej wyprawie na Shisha Pangmę.

„Artur zaskakuje mnie: Jest późno, zabiwakujemy, jutro pójdziemy na szczyt, zrobię dużo zdjęć, będziemy mieli dużo czasu. O dziwo zaczynam to rozpatrywać. W pewnym momencie przychodzi otrzeźwienie. Co ty pierdolisz Artur! Rzucamy plecaki pod uskokiem i idziemy teraz na szczyt, choćbyśmy mieli być na nim po nocy. Rysiek wyniósł narty. Idę więc na szczyt z nartami. Zakładam i dopasowuje narty. Wszyscy mnie wyprzedzają. Na szczycie zachodnim niebezpieczna przygoda. W pewnym momencie robię krok i obrywam się razem z nawisem. Zatrzymuję się mając kijek narciarski w jednym ręku, drugą rękę przerzuconą przez krawędź. Utrzymuję się tak. Pod nogami kilkadziesiąt metrów pionu. Tak mało brakowało!”

– Jerzy Kukuczka, fragment dziennika

Partnerzy: