REKLAMA

John Harlin: Amerykanin w Alpach (część I)

Piotr Paćkowski | 22 marca 2016

22 marca 1966 roku John Harlin ginie na direttissimie Eigeru. Rozpoczyna się legenda alpinisty, który stał się symbolem dla wielu wyczynowych wspinaczy w latach siedemdziesiątych. Przypomnienie kontrowersyjnej i jednocześnie charyzmatycznej sylwetki amerykańskiego alpinisty oraz jego dokonań w Alpach francuskich i szwajcarskich.

John Harlin - Amerykanin w Alpach

©Chris Bonnington

 

20 lat lata po normandzkiej inwazji Jankesi „lądują” w Alpach, przywożąc nie tylko nowoczesny sprzęt, amerykańską technikę pokonywania „big walls”, lecz przede wszystkim nową filozofię alpinizmu. Liderem nowej fali jest John Harlin. Amerykańska ekspansja rozpoczęła się po francuskiej i włoskiej stronie masywu Mont Blanc na początku lat sześćdziesiątych – dziesięciolecia, które zakończyło się spektakularnym rozwojem Zachodniej technologii (między innymi: lądowanie na Księżycu, koncepcja Concorda i szybkich pociągów).

W pierwszej „grupie szturmowej” znaleźli się wspomniany John Harlin oraz Gary Hemming i Henry Kendall. Pierwszymi celami był rekonesans i zmierzenie się z europejskimi standardami na Dru, Grand Capucin i Grandes Jorasses. Drugim etapem amerykańskiej działalności były nie zdobyte jak dotychczas alpejskie urwiska, zwane „ostatnimi problemami”. Bardzo szybko jednak obecni w Chamonix Amerykanie zdali sobie sprawę, iż do pełnego sukcesu niezbędne są posiłki. Wkrótce pojawiają się więc w Alpach najlepsi wspinacze z Yosemitów: Tom Frost, Layton Kor oraz Royal Robbins.

John Harlin II, Tom Frost, Gary Hemming oraz Stewart Fulton [1963]

John Harlin II, Tom Frost, Gary Hemming oraz Stewart Fulton [1963] ©Wikipedia

 

Kiedy i to nie wystarcza: do drugiej „fali uderzeniowej” włączeni zostają wspinacze z Wielkiej Brytanii – między innymi: Chris Bonnington, Don Whillans, Yan Clough, Nick Estcourt, Steward Fulton oraz Dougal Haston. Wspinaczy brytyjskich charakteryzuje wielka motywacja. Wielu z nich jest wytrawnymi łojantami skałkowymi oraz wybornymi specjalistami od lodu. Obecność Brytyjczyków jest naturalna: „wyspiarze” mają we krwi eksploracje od wieków. Nie można zapomnieć też o ważnym fakcie, że to właśnie Brytyjczycy „odkryli” Chamonix w epoce w której mieszkańcy doliny zajmowali się wyłącznie rolnictwem.

Amerykanie znajdują także kilku sojuszników wśród wspinaczy kontynentalnych jak René Desmaison, Jan Długosz, Pierre Mazeaud, Marcello Bonafede, Ignazzio Piussi oraz Roberto Sorgato. Pojawia się równocześnie w Alpach i Dolomitach polska awangarda wspinaczkowa: Stanisław Biel, Janusz Kurczab, Czesław Momatiuk, Jan Mostowski, Andrzej Mróz, Józef Nyka i inni (kosiarze).

Ekspansja z lat sześćdziesiątych wprowadziła alpinizm na inny tor: to co było niemożliwe stało się osiągalne. Harlinowska taktyka „wprost do góry” zaowocowała w latach siedemdziesiątych: pojawiła się wówczas „trzecia fala” w takich osobach jak Nick Colton, Alex MacIntyre, Roger Baxter-Jones, Alan Rouse, Paul Nunn oraz Tobin Sorenson. Według McIntyre’a „styl staje się obsesją”. Pojawiają się pojęcia „one push” oraz „night naked”. W Europie Środkowej przedstawicielem nowej koncepcji jest między innymi Wojciech Kurtyka.

Harlin zginął na direttissimie Eigeru, Hemming w pojedynku („zamienionym” w sambójstwo, żeby było „ładniej”), Haston w banalnej lawinie w Leysin, Fulton został porażony prądem w kanadyjskiej kopalni gdzie pracował jako elektryk. Inni – jak McIntyre, Boardman, Estcourt i Tasker – giną w górach najwyższych. Po zmarłych i żyjących jeszcze członkach grupy „wild one” – jak zwano czasami wspinaczy tamtej epoki – pozostało kilka zdjęć, wspomnienia i zapiski. Przede wszystkim jednak alpejskie ściany i drogi wspinaczkowe, które stały się mitami – inspirującymi wiele pokoleń alpinistów, w tym pokolenie autora tego tego tekstu.

Dzieciństwo i młodość w przestworzach

 

John I i John II. ©John Harlin III

Ojciec i syn – John I i John II. ©John Harlin III

John Elvis Harlin II urodził się 30 czerwca w Kansas City (cyfra rzymska po imieniu oznacza w USA juniora, noszącego imię ojca). Jego matka, Geneviève Sussenbach jest Niemką z pochodzenia, z linii Habsburgów. Po matce, jak twierdzi Ullman – biograf alpinisty, młody John Harlin odziedziczył wrodzoną nadwrażliwość i zamiłowanie do sztuk pięknych oraz literatury.

Jego ojciec John I, pracuje jako pilot dla Trans World Airlines. Po zakończeniu drugiej wojny światowej porzuca zawód pilota, stając się głównym menadżerem firmy na kontynencie europejskim. Zostaje wysłany na placówkę do Shannon, następnie Paryża. John II spędza „złote dzieciństwo” – początkowo w luksusowym Royal George Hotel w Limerick w Irlandii, a później w Wersalu, zamieszkując z rodziną w barokowym Château de Montreuil – zbudowanym przez Ludwika XVI-ego dla siostry.

Zamek w Bernkastel, Niemcy [1961] ©John Harlin III

Zamek w Bernkastel, Niemcy [1961] ©John Harlin III

Podczas pobytu w Europie Johnny towarzyszy rodzicom w częstych podróżach służbowych zwiedzając większość stolic europejskich, w tym Pragę i Warszawę. John II rozpoczyna naukę w szkole amerykańskiej w Paryżu. Wieczorami zmuszony jest, zgodnie z etykieta, do uczestniczenia w przyjęciach wydawanych przez ojca, obcując z paryska śmietanką dyplomatów, artystów, ludzi biznesu i przedstawicieli francuskiego „luksusu”. Częstym gościem w Château de Montreuil jest między innymi, pierwszy powojenny amerykański ambasador USA we Francji – Ben Franklin.

Rozkapryszony blondyn nauczył się, jak wspomina jego żona – Matilyn, dobrych manier: „Będąc z nim w restauracji, w Rzymie lub gdzie indziej, miałam wrażenie, iż jem kolację z ambasadorem lub innym wysokim dygnitarzem”.

Stanford Alpine Club. Freddy Hubbart zjeżdża z okna Ruble Hall [1947] ©W.Brown Collection

Stanford Alpine Club. Freddy Hubbart zjeżdża z okna Ruble Hall [1947] ©W.Brown Collection

Matka Harlina pisze: „Johnny Harlin był prowodyrem. Zabijał nudę wspinając się z rówieśnikami na drzewa w parku wersalskiego pałacyku, a takżepodczas paryskich przyjęć na które zapraszano jego rodziców – na balkony okolicznych budynków”.

W końcu lat pięćdziesiątych Harlinowie powracają do Stanow Zjednoczonych. Johnny zdaje maturę i rozpoczyna studia na kalifornijskim uniwersytecie w Stanford (literatura i sztuki piękne). Jego pierwszym marzeniem jest zawód stylisty „de haute couture”. Jadąc pierwszy raz w Alpy, Harlin korzysta z francuskich kontaktów ojca: udaje mu się uzyskać rendez-vous z Balmainem i Diorem w Paryżu, lecz szybko obie zainteresowane strony stwierdzają, iż nie jest to zawód dla młodego Amerykanina.

John, Marylin i John III

John, Marylin i John III. ©John Harlin III

W 1955 roku John poślubia Marilyn i cztery lata później staje się ojcem (Johnny i Andrea). Zaszczepiony prawdopodobnie przez ojca wirus latania przynosi też efekty – Harlin usiłuje wstąpić do lotnictwa US Navy, lecz z powodu wysokiego poziomu cukru, który odkryto podczas wstępnych badań, plan ten zostaje spalony na panewce. Amerykanin jednak przyjmuje się do US Air Force. W międzyczasie „zalicza” licencję pilota w pobliskim aeroklubie, gdyż – jak wspomina w swym dzienniku – „nie może doczekać się latania”.

Harlin jako pilot Air Force

Harlin jako pilot Air Force. ©John Harlin III

Po kilku miesiącach lotniczego „przedszkola” w Lackland Harlin zostaje przeniesiony na Bartow Air Base koło Winter Haven na Florydzie. Właśnie tam zaczyna się prawdziwa szkoła latania. Harlin znajduje się po raz pierwszy w kokpicie T-34 Beechcraft, alias Mentor. „Super John” kończy jako pierwszy swą promocję ze wzmianką na dyplomie: nadzwyczajne zakończenie szkolenia. Zostaje przeniesiony na Vance Air Force Base koło Enid w Oklahomie.

To już nie dziecinna zabawa w wojnę. John Harlin wykonuje dalekie loty patrolowe, uczy się jak atakować wrogie samoloty. Szkolenie w Vance kończy się dla Harlina pełnym sukcesem: znajduje się wśród pierwszych czterech najlepszych absolwentów. Wdzięczna Air Force pozostawia mu wybranie przyszłej bazy lotniczej. W styczniu 1959 roku Harlin przybywa do Luke Air Force Base w pobliżu Phoenix w Arizonie – będącą elitarną akademią Top Gun. John jest wreszcie w swoim żywiole, „przestworza są otwarte”. W Arizonie nie ma już mowy o wojskowym drylu: o noszeniu munduru, o strzyżeniu włosów na krótko, ani o mówieniu zwierzchnikom: „sir” – teraz liczy się tylko skuteczność pilota, przygotowanego i wytrenowanego do niszczenia wrogich samolotów spoza żelaznej kurtyny.

W F-100 Super Sabre [1960]

W F-100 Super Sabre [1960] ©John Harlin III

W 1959 roku Harlin podpisuje pięcioletni kontrakt i udaje się z rodziną do bazy NATO w Hahn w pobliżu Bernkastel w ówczesnych Niemczech Zachodnich. Wybór ten nie był przypadkiem – Harlin chciał być w pobliżu Alp. Jego kariera wojskowa trwa jednak krócej, niż przewidziany kontrakt. W czasach zimnej wojny, w szczególności zaś po wydarzeniach w Zatoce Świń, wisiała nad światem groźba wojny atomowej. Harlin wiedział, iż w przypadku konfliktu zadaniem jego jednostki będzie bombardowanie Pragi. „Nigdy tego nie zrobię” – zwierza się Harlin jednemu z przyjaciół z natowskiej bazy. Amerykanin był stanowczym przeciwnikiem użycia broni atomowej – przekonanie, którego nie ukrywał przed wojskowa hierarchia. Już wcześniej afiszował się ze swoimi poglądami głosząc, iż zaangażował się do lotnictwa „tylko po to, by latać”. Pisał także w swym dzienniku: „co lubię: wspinaczkę i latanie. Czego nie lubię: Air Force”.

Przed F-100

Przed F-100. ©John Harlin III

Jak dotychczas zwierzchnicy tolerowali jego „wyczyny szaleńca” przy orczyku i często wywoływane przez niego burdy w messie oficerskiej (po kilku piwach) oraz łamanie regulaminu (latał w górskich butach, gdyż „były wygodniejsze”). Pomijali także milczeniem jego słynne motto: „pilotem tak, żołnierzem nigdy”. Lecz nawet dla jednego z najlepszych pilotów myśliwskich w US Air Force, jak Harlin, tolerancja ma swoje granice. Wojskowa hierarchia nie darzy go już zaufaniem. Nic więc dziwnego, iż porucznik Harlin zostaje szybko odsunięty od lotnictwa strategicznego, stając się instruktorem na F100 – Super Sabre.

John, Marylin, Andréa i Johnny w Leysin.

John, Marylin, Andréa i Johnny w Leysin. ©John Harlin III

W 1963 roku żegna się na dobre z lotnictwem, pertraktując przedwczesną emeryturę. Podczas sierpniowych wakacji Harlinowie pakują walizki i osiedlają się w komfortowej willi Pollux w górskim kurorcie – Leysin w Alpach szwajcarskich (kanton Vaud). John znajduje posadę profesora wychowania fizycznego w świeżo otwartej szkole amerykańskiej (Schiller American School and College), a jego żona – Marylin wykłada tam biologię.

 


Kolejna część opowieści Piotra Paćkowskiego już wkrótce, a w niej:  Spotkanie z Garym Hemmingiem i amerykański epizod podczas tragedii na Freney’u.


 

 

Skomentuj

  • (will not be published)

*

code

Partnerzy: