REKLAMA

Wspinaczka osób z niepełnosprawnościami

Taternik | 04 marca 2022

Pisze: Anna Radziejowska

„Po ponad dwóch dekadach wspinania w skałkach i górach doszłam do
wniosku, że w życiu nie warto poświęcać czasu na nic innego. Od kilku lat rozwijam Stowarzyszenie Skocznia, w którym wspinamy się z osobami z niepełną sprawnością”.

Fot. Krzysztof Kaczmarek

Aż 12,25% polskiego społeczeństwa posiada orzeczenie o niepełnosprawności. Nie, to nie jest pomyłka. To dane wynikające z ostatniego dostępnego spisu powszechnego (2011).
Jak widać, to znacząca część populacji. Podobnie jak pełnosprawni, również osoby z niepełnosprawnością uprawiają wiele dyscyplin sportu: pływają, biegają, kopią gałę, jeżdżą konno, na nartach. Rywalizują na paraolimpiadach. Dlaczego zatem tak rzadko widujemy je na ściance? Nie w górach, skałkach, ale na dostępnych obiektach w dużych i mniejszych miastach? Pozwolę sobie podjąć próbę odpowiedzi na to pytanie w oparciu o nasze doświadczenia.

Skocznia

My, czyli kto? Stowarzyszenie Skocznia powstało prawie dekadę temu. Wraz z kilkorgiem przyjaciół założyliśmy je po to, aby popularyzować wspinaczkę sportową wśród różnych grup. W trakcie kilku lat działalności zrealizowaliśmy projekty na rzecz świetlic środowiskowych, osób zagrożonych marginalizacją, osób z niepełnosprawnościami. Obecnie skupiamy się na rozwijaniu metod i technik wspinaczki z osobami o różnych rodzajach niepełnej sprawności.
W dalszej części artykułu w odniesieniu do tych ostatnich będę posługiwać się skrótem OzN.
W Skoczni pracujemy obecnie z kilkunastoma podopiecznymi z niepełnosprawnością ruchową – głównie z mózgowym porażeniem dziecięcym (MPD), ale też z zanikami mięśni, wrodzoną łamliwością kości, afazją. Mamy również doświadczenie we wspinaczce z autystykami i osobami z niepełnosprawnością intelektualną. Nie traktujemy wspinania jako rehabilitacji, ale jak sport. Nie zajmujemy się, na razie, treningiem OzN pod zawody.
Żeby uporządkować pojęcia. Niepełnosprawność może być: ruchowa, sensoryczna (ograniczony lub brakujący zmysł wzroku, słuchu) lub intelektualna. Jeśli ktoś ma więcej niż jeden ze wskazanych rodzajów, mówimy o niepełnosprawności sprzężonej. W zależności od stopnia niepełnosprawność dzieli się na lekką, umiarkowaną lub znaczną. W sensie formalnym – niepełnosprawność orzeka lekarz w ZUS. W artykule będę opisywać metody pracy z dorosłymi osobami z niepełnosprawnością ruchową lub sensoryczną w stopniu lekkim, umiarkowanym i znacznym.

Dlaczego tak mało OzN jest na ściankach?

Wspinaczka nie jest popularna wśród osób z niepełnosprawnościami. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest sporo, można je podzielić na kilka kategorii. Pierwsza to wyobraźnia. „Bariery wyobrażone” to takie, które towarzyszą również osobom pełnosprawnym, związane
z nimbem wspinaczki jako sportu dla siłaczy i ludzi wyjątkowo odważnych. Sportu obarczonego ryzykiem śmierci, kojarzącego się z zamrożonymi powiekami i okablowanymi
bicepsami wielkości kapusty…. Żartuję, ale tylko trochę. Po prostu osobom z niepełną sprawnością wydaje się, że podczas wspinania potrzeba dużo siły i czterech sprawnych kończyn.
Z racji tego, że OzN mają znacznie ograniczone zakresy ruchu, niektóre poruszają się na wózkach, mają spastykę lub wiotkość mięśni, zakładają, że nie jest dla nich. Przyczynia się
do tego również zupełny brak popularyzacji tej dyscypliny sportu w środowiskach OzN przez wspinaczy z niepełnosprawnością.

Staramy się to zmieniać poprzez działania Skoczni i współpracę z różnymi podmiotami zajmującymi się OzN oraz aktywność w mediach społecznościowych, z których korzystają.
Drugi rodzaj przeszkód to obawa przed kontuzją. Osoba z niepełnosprawnością może i chciałaby spróbować wspinaczki, ale nie wie, jak to wpłynie na jej ograniczenia. Niestety, te obawy są często wspierane przez otoczenie. Lekarze pierwszego kontaktu nie znają się na sporcie OzN i nie potrafią ocenić, czy taka osoba może bezpiecznie uprawiać jakikolwiek sport. Tylko część OzN korzysta z pomocy fizjoterapeutów lub rehabilitantów. Również oni mają problem z oceną, czy ktoś z konkretną niepełnosprawnością może uprawiać rugby, boks, wspinanie. Bariery płyną też z dzieciństwa – bardzo często dzieci i młodzież nawet o lekkim stopniu niepełnosprawności nie uczestniczą w lekcjach wychowania fizycznego, dorośli opiekunowie roztaczają nad nimi parasol „nietykalności” z racji niepełnosprawności, co skutkuje brakiem samodzielności i zwiększonymi obawami względem wysiłku fizycznego.

Krawężnik na drodze i schody w obiekcie

Kolejne źródło rzadkiej obecności OzN na ściankach to bariery architektoniczne związane z dotarciem na ściankę i w samych obiektach. Zacznijmy od architektury. Niezbędne jest, aby budynek, w którym funkcjonuje ścianka (samodzielnie lub wydzielona, jako część hali sportowej), był postawiony zgodnie z zasadami budownictwa bez barier. Jeśli ktoś jest zainteresowany, wytyczne można znaleźć na stronie Stowarzyszenia Integracja (integracja.org.pl). W dużym skrócie, na
potrzeby artykułu – wejście do budynku powinno być po płaskim. Jeśli nie jest to możliwe, obok schodów powinien znaleźć się podjazd dla wózka. Nie może być zbyt stromy. W drzwiach wejściowych nie może być progu. W budynku – na dojściu do ścianki – ani schodów, ani progów. Drzwi i korytarze powinny być na tyle szerokie, żeby mieściły wózek i pozwalały na swobodne manewrowanie nim. Podobnie szatnie – powinny dawać możliwość swobodnego poruszania się na wózku wewnątrz. Szafki, włączniki światła powinny być rozmieszczone na wysokości dostępnej dla osoby na wózku. Toalety i sanitariaty przystosowane do samodzielnego użytkowania przez OzN (czyli z poręczami i umożliwiające manewrowanie wózkiem), bez progów, rzecz jasna.
Niby standard. Jeśli trenujecie jakikolwiek sport, przyjrzyjcie się obiektom.
Brak barier to nie jest nasza rzeczywistość. Bariery transportowe to kolejny
element blokujący dotarcie na ściankę. Jeśli ktoś porusza się samodzielnie, to ma szansę dostać się na nawet najsłabiej oznaczony obiekt, ale jeśli jest wózkowiczem, to po drodze z przystanku nie powinno być wysokich krawężników, stromych podjazdów, schodów, dziur w chodnikach. Droga dojścia powinna być utwardzona i płaska.

Jarek i Gosia, fot. Anna Radziejowska

OzN dociera na ściankę… i

Załóżmy, że zdeterminowana OzN dotarła na ściankę. Jaką ma szansę spotkać tam osoby przeszkolone do pracy z nią? Z naszej praktyki wynika, że niewielką.
Nie jest to efekt niechęci do wspinania z OzN, wynika to z tego samego powodu, z jakiego lekarze, nauczyciele czy inne grupy zawodowe mają obawy przed pracą z OzN – z braku tego tematu w systemie szkolenia. W Polsce w zderegulowanym systemie szkolenia instruktorów sportu brakuje zajęć dotyczących metodyki pracy, treningu OzN. Zagadnienia te pojawiają się incydentalnie na szkoleniach niektórych organizacji, w tym PZA, ale nie jest to standard, podobnie jak na studiach medycznych czy nawet na pedagogice specjalnej. Coś gdzieś ktoś mówi, ale wiedza nie jest uporządkowana.
Instruktorzy chcący wspinać się z OzN zdobywają tę wiedzę poprzez praktykę. A ponieważ niewiele OzN się wspina, to niewielu instruktorów ma takie doświadczenie i koło się zamyka. Dodatkowo w przypadku znacznego stopnia niepełnosprawności potrzebnych jest dwóch instruktorów na jedną OzN. Temat, jak zwiększyć liczbę instruktorów bardziej zorientowanych w metodyce treningu czy wspinania rekreacyjnego i obsługi OzN, jest skomplikowany, bo rodzajów niepełnosprawności jest bardzo wiele. Równie dużo jak najzwyczajniejszych obaw o to, żeby nie zrobić komuś krzywdy. W Skoczni pracujemy nad tym, żeby zmienić tę sytuację.

Jak wygląda wspinaczka OzN od strony technicznej?

W dużym skrócie – jest zależna od rodzaju i stopnia niepełnosprawności.
Z naszych wspinaczkowych doświadczeń wynika, że kluczowa jest komunikacja z osobami z niepełnosprawnością. Zazwyczaj znakomicie znają one swoje ograniczenia, nie przychodzą na zajęcia z myślą o pogłębieniu niepełnosprawności.
Na wstępie może banalna, ale warta przypomnienia kwestia etykiety. Do osoby z niepełnosprawnością zwracamy się tak samo jak do osoby pełnosprawnej. Bez obaw pytamy o to, jakie ma schorzenie, jakie są jej ograniczenia fizyczne lub sensoryczne. Nie wyręczamy jej w czynnościach, nawet jeśli trwają długo (na przykład w przebraniu się lub otwarciu butelki z wodą), dopóki o to nie poprosi. Nie zdrabniamy (nóżek i rączek). Nie zachwycamy się, że wózkowicz dotarł na ściankę, jaki jest dzielny i fajny! OzN, która dotarła na ściankę, chce być traktowana jak każdy inny jej użytkownik. Ponieważ jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy dotykać OzN w trakcie zajęć, pomagając jej wykonywać różne ruchy, warto o tym uprzedzić.
Pierwsze zajęcia należy poświęcić na obejrzenie możliwości uczestnika i zbadanie ograniczeń. Pokazanie sprzętu, wytłumaczenie, co to jest asekuracja górna, oswojenie lęków i pytań, przedstawienie ogólnych zasad bezpieczeństwa i na wzajemne poznanie się. Na obejrzenie zakresów ruchu. Na ustalenie z osobami z niepełnosprawnościami sensorycznymi (niemówiącymi, niesłyszącymi lub niewidzącymi) sposobów komunikacji. Założenie uprzęży i pobujanie się. Niektóre OzN mają zaburzenia związane z równowagą lub przestrzenią; zanim dotrą do topu, warto je niżej oswoić z sytuacją zjazdu czy wiszenia w przestrzeni.
Sprzętu używamy nieco więcej, szczególnie na pierwszych zajęciach.
W Skoczni na pierwszym spotkaniu zawsze zakładamy podopiecznemu górną i dolna uprząż. Na wypadek gdyby miał jakieś dysproporcje wagowe (zdarza się to przy przepuklinach) lub słabszą orientację w przestrzeni (zdarza się to w przypadku MPD) i przekręcało go w sposób niekontrolowany głową w dół. Podobnie pierwszy zjazd – odbywa się zawsze w towarzystwie instruktora, który przypina podopiecznego ekspresem do swojej uprzęży.

fot. Krzysztof Kaczmarek

Na pierwszych zajęciach zawsze jesteśmy w układzie dwóch instruktorów –
jeden podopieczny. W przypadku podopiecznych o cięższych stopniach niepełnosprawności lub nieporuszających się samodzielnie samo założenie uprzęży wymaga siły fizycznej i dźwignięcia z wózka, do czego potrzebne są dwie osoby. Czasem OzN wymagają asysty – założenia butów lub pomocy przy przebraniu.
W znakomitej większości pierwszy raz z podopiecznym to wspinaczka
na przeciwwagę. Wspinamy się z górną asekuracją. Zdarzają się sytuacje,
w których jeden z instruktorów wspina się na przeciwwagę, wstawiając OzN nogi na stopnie, a drugi, wisząc obok, dociąga podopiecznego do ściany lub dociska dłonie na chwytach. Wymaga to dość dużej siły fizycznej i uważności. Zajęcia wspinaczkowe dla OzN trwają również nieco dłużnej niż standardowe 1,5-2 godziny, gdyż wymagają dłuższej rozgrzewki, potem rozciągania.
W Skoczni po zajęciach zawsze przez kilka dni monitorujemy samopoczucie
podopiecznych, żeby mieć pewność, że nie zadziało się nic niepokojącego lub przeciwnie, że coś zmieniło się na lepsze.

Charakter dróg

Charakter ściany i rodzaj dróg wspinaczkowych nakręconych na niej to kolejny temat. Osoby z niepełnosprawnością potrzebują łatwych dróg na pionowych lub połogich ścianach, o dużej liczbie stopni i chwytów. Przy czym stopnie i chwyty muszą być duże i gęsto nakręcone. Często obserwujemy zjawisko, że łatwe drogi (np. w stopniu 4) mają spore chwyty, ale dość małe stopnie. Albo te stopnie są skąpo rozmieszczone. Osoba z niepełnosprawnością może mieć wiele trudności, gdyż zakres jej ruchu jest znacznie lub bardzo znacznie ograniczony. I dlatego potrzebuje wspomagaczy.
Stopni i chwytów, szczególnie na początku, powinno być bardzo (abstrakcyjnie wręcz) dużo, aby ułatwić i tak trudny początek. Bardzo fajnym i serdecznym elementem naszego wspinania na warszawskich ściankach jest otwartość menedżerów na modyfikację dróg, po których wspinamy się z OzN, lub nawet nakręcenie czegoś specjalnie pod ich potrzeby.

Wyobraźnia i życzliwość

Ostatnia kwestia jest zupełnie nietechniczna. Nasze doświadczenia, jako instruktorów OzN, są dobre. Nie tylko menedżerowie, ale również inni użytkownicy ścianek wykazują życzliwość względem osób z niepełnosprawnościami.
Czasami warto dodać do tego minimum wyobraźni. Gdy obok wspina się OzN, warto poczekać, aż skończy lub wybrać inną drogę. Osoby takie szukają optymalnych chwytów również na drogach obok, szczególnie na początku wspinają się po wszystkim, nie po konkretnych liniach czy kolorach. Warto również okazać nieco cierpliwości, gdyż OzN pokonują linie wspinaczkowe dłużej niż osoby pełnosprawne, i nie gorączkować się, gdy wspięcie wydłuża czas oczekiwania osoby pełnosprawnej.
Również my, instruktorzy, nie wspinamy się z OzN tuż obok kogoś, kto
właśnie ma zamiar prowadzić „życiówkę” na ścianie, nie ustawiamy wózka
tuż pod przewieszeniem. Tutaj też obowiązuje zasada wzajemnej życzliwości, podobnie jak powinna w innych dziedzinach życia.

Credentials

Na koniec chciałabym bardzo serdecznie podziękować menedżerom ścianek za serca i otwarte głowy. Szczególnie Mariannie i Kolarzowi z Centrum Wspinaczkowego OnSight na Obozowej, Marcinowi Kopcińskiemu z Areny Wspinaczkowej wGórę, Szczepanowi Głogowskiemu z Camp4 i Romkowi Główce ze Stacji Grawitacja. Wasza życzliwość bardzo nam pomaga w rozwoju wspinania z osobami z niepełną sprawnością.
Wiemy, że nie jesteśmy ani pierwsi, ani jedyni w Polsce, którzy wspinają się
z OzN. Toruńska Fundacja Ducha rozpoczęła i upowszechniła na szerszą skalę rehabilitację poprzez obozy konne i wspinaczkowe na Jurze, w których uczestniczyły dziesiątki OzN. Od lat w Warszawie z osobami z niepełnosprawnościami wspina się Gosia Kusztelak, prężne są środowiska tarnowskie i wrocławskie, krakowskie. Od jakiegoś czasu w Krakowie Miłosz Nycz organizuje zajęcia grupowe dla OzN. Na pewno nie wymieniłam wszystkich. Serdecznie zapraszam do kontaktu
tych, którzy chcieliby podzielić się swoimi doświadczeniami
lub wzbogacić, uporządkować nasze doświadczenia w tym
zakresie.

Kontakt:
skocznia@skocznia.org.pl
skocznia.org.p

Skomentuj

  • (will not be published)

*

code

Partnerzy: