REKLAMA

Jak działa TOPR

TOPR | 10 grudnia 2015

  1. topr

    Fot. Andrzej Marasek

    TOPR czyli Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe to Stowarzyszenie skupiające ponad 270 członków z czego 160 posiada aktualne uprawnienia ratownika górskiego. W trakcie szkolenia pozostaje 22 ratowników – kandydatów. Zawodowo pracę ratownika górskiego wykonuje 34 członków TOPR.
  2. Pogotowie powstało w 1909 roku jako czwarta tego typu organizacja na świecie i prawdopodobnie jako jedyna po szeregu perturbacjach i zmianach nadal działa pod tą samą nazwą i w podobnym systemie organizacyjnym.
  3. TOPR dysponuje szeregiem sekcji specjalistycznych – czyli ratowników w sposób szczególny zajmujących się niektórymi obszarami związanymi z ratownictwem w górach. Są to np. specjaliści ratownictwa medycznego, ratownictwa jaskiniowego wraz z ratownikami strzałowymi czyli fachowcami od materiałów wybuchowych, płetwonurkowie, ratownicy służby lawinowej, psów lawinowych, ratownictwa w wodach szybko płynących.
  4. Podstawowym miejscem dyżurowania jest siedziba TOPR w Zakopanem przy ul Piłsudskiego 63 a. To właśnie w tym miejscu pełni dyżur ratownik dyżurny (czyli osoba która przyjmuje zgłoszenia), kierownik dyżuru (koordynator wszelkich działań ratowniczych i często prowadzący te działania w terenie), kierowca dyżurny i w ciągu dnia ratownicy gotowi do podjęcia działań. Zimą dodatkowo pojawiają się ratownicy służby lawinowej opracowujący komunikat lawinowy, oraz pies lawinowy wraz z przewodnikiem.
  5. Niezwykle istotnym miejscem jest oczywiście baza śmigłowca gdzie pełni dyżur załoga ratowniczo – lotnicza. Dodatkowo w okresach sezonu turystycznego ratownicy pełnią służbę w Dolinie Rybiego Potoku (Morskie Oko), Pięciu Stawów Polskich i Dolinie Suchej Wody (zwanej popularnie Doliną Gąsienicową) w oparciu o istniejące tam schroniska. Dyżur pełni zazwyczaj jeden ratownik – często w ciągu dnia będący w terenie.
  6. Oddzielnym obszarem działania TOPR jest ratownictwo narciarskie. Ostatniej zimy ratownicy obsługujący najpopularniejsze ośrodki narciarskie w rejonie powiatu Tatrzańskiego udzielili pomocy ponad 2000 kontuzjowanych narciarzy.
  7. Całkowity koszt prowadzenia ratownictwa górskiego w Tatrach, Paśmie Spisko – Gubałowskiem, oraz na innych obszarach gór Małopolski z udziałem śmigłowca TOPR wynosi ok. 6,4 mln zł. Z tego ok. 2,5 mln to koszty związane bezpośrednio z obsługą śmigłowca (piloci, mechanicy, paliwo, ubezpieczenia, utrzymania bazy itp.).
  8. Ratownictwo górskie jest prowadzone w znakomitej większości dzięki środkom pochodzącym z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w ramach realizacji zadania zleconego stosowną umową (w 2015 roku to kwota ponad 4,3 mln zł). Ostatnie lata to przede wszystkim zapewnienie finansowania z tego źródła funkcjonowania śmigłowca wraz z przeprowadzonym w ostatnich dwóch latach okresowym – raz na 8-10 lat – remontem śmigłowca Sokół wymaganym przepisami lotniczymi (koszt ponad 9,5 mln zł). Drugą niezwykle istotną częścią środków finansowych jest 15 proc. z wpływów z biletów wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego (w 2014 roku była to rekordowa kwota ponad 1,1 mln zł). Niezwykle ważnym uzupełnieniem jest wsparcie naszych sponsorów i partnerów: firmy Polkomtel – operatora sieci Plus wspierającej nas finansowo i technologicznie, marki Skoda dzięki której od wielu lat korzystamy z wysokiej klasy samochodów pomocniczych, BP dostarczającej od kilkunastu lat paliwo do naszych środków transportu, marki Salewa wspierającej nas w wyposażeniu w ekwipunek i sprzęt górski, czy firmy Nokian Tyres zapewniającej nam opony do całego taboru samochodowego.

W ostatnich latach niezwykle prężnie działa również Fundacja Ratownictwa Tatrzańskiego TOPR dzięki której otrzymujemy wsparcie m.in. w ramach 1 proc. odpisu od podatku.

Naczelnik TOPR Jan Krzysztof:

Ratownictwo górskie jest integralną częścią całego systemu ratownictwa w Polsce i nie widzę istotnych powodów by to właśnie w tym miejscu jako pierwszym wprowadzać odpłatność za akcje ratownicze.

– Często pojawiają się pomysły by „wzorem innych państw nieodpowiedzialni turyści ponosili koszty akcji ratowniczych”, lub by „wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie”. Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się oczywisty. Ale czy aby w ten sposób jest finansowane ratownictwo górskie w innych krajach europejskich? Zapewniam, że nawet w Szwajcarii sam ratowany, lub jego ubezpieczyciel nie pokrywają całości kosztów. W wielu miejscach ten udział własny w kosztach dotyczy częściowego pokrycia kosztów, a w wielu miejscach ratownictwo jest bezpłatne, lub finansowane w ramach ubezpieczenia społecznego. Dodam, że przywoływany często przykład Słowacji nie jest poparty wiedzą. Wpływy z odpłatności za akcje ratownicze na Słowacji (poza śmigłowcem funkcjonującym tam na innych zasadach w ramach Pogotowia lotniczego) nigdy nie przekroczyły 8 proc. budżetu. To proporcjonalnie są mniejsze środki niż pozyskiwane przez TOPR w ramach 15 proc. z biletów wstępu do TPN. Wydaje się, że ta forma udziału wszystkich wchodzących na obszar TPN w dofinansowaniu ratownictwa jest rozwiązaniem dobrym, prostym i zastępującym pomysł „obowiązkowych” ubezpieczeń z którymi nie spotkałem się w żadnych górach.

Ratownictwo górskie jest integralną częścią całego systemu ratownictwa w Polsce i nie widzę istotnych powodów by to właśnie w tym miejscu jako pierwszym wprowadzać odpłatność za akcje ratownicze. Podnoszony często problem zwiększonego ryzyka podejmowanego przez turystów czy taterników też nie jest jednoznaczny. Bo czy aby ryzyko letniego spaceru do Morskiego Oka drogą asfaltową jest rzeczywiście większe niż jazda samochodem? Nie słychać również o konieczności ponoszenia kosztów akcji ratowniczej przez sprawcę wypadku na drodze gdzie działa szereg służb ze śmigłowcami włącznie.

Podstawowy koszt dobrze funkcjonującej służby ratowniczej to przede wszystkim koszty utrzymania gotowości. Najistotniejsze jest by w razie wypadku w jak najkrótszym czasie mogli wyruszyć dobrze wyszkoleni i wyposażeni ratownicy. Zapewniam, że koszt utrzymania TOPR w sytuacji gdyby nie podjął żadnej akcji ratunkowej przez cały rok, lub – tak jak obecnie – ratowałby prawie 600 osób byłby bardzo zbliżony.

Myślę, że warto docenić i cieszyć się z faktu, ze mamy w Tatrach doskonale funkcjonująca służbę ratowniczą i w razie potrzeby otrzymamy pomoc bezpłatnie i na najwyższym poziomie.

Skomentuj

  • (will not be published)

*

Partnerzy: