REKLAMA

Exit, light Enter, night Take my hand We’re off to never-never land

Taternik | 04 sierpnia 2019

Pisze: Zbigniew Cholewa Ruszamy przy dźwiękach Enter Sandman. Ale czy do Neverlandu? Raczej nie, przed nami 172 km do bólu realnej batalii: Lubomir, Lubogoszcz, Szczebel x2, Luboń x2, Turbacz x2, Lubań, Kudłoń. Ciężko to spamiętać, kolory szlaków na profilu mienią się niczym warszawska tęcza – dobrze, że nie płoną. Jeszcze nie płoną. Ruszam razem z Robertem, ale dość szybko rozdzielamy się i każdy biegnie swoim rytmem. Założyłem, że początek pobiegnę stosunkowo szybko, zwolnię na wyjątkowo wrednym Szczeblu i nie mniej wrednym, choć znacznie krótszym Luboniu, po to, by tam, gdzie teren umożliwi prawdziwe bieganie, czyli w Gorcach, znów przyspieszyć. Od...

 

lock39

Treść artykułu dostępna jest tylko dla prenumeratorów.

 

 

Zakup Prenumeratę Taternika i uzyskaj pełen dostęp do serwisu:

  • dostęp do wszystkich artykułów, w tym także do wersji rozszerzonych oraz niepublikowanych w numerze
  • specjalne, promocyjne ceny w sklepie Taternik
  • bezpłatny dostęp do pełnego, cyfrowego archiwum Taternika, od pierwszego numeru z 1902 r.

Skomentuj

  • (will not be published)

*

code

Partnerzy: